Rzecznik Praw Dziecka na
spotkaniu w Serocku
Pan
Marek Michalak, pedagog, kanclerz Kapituły Orderu Uśmiechu, jako nowy
Rzecznik Praw Dziecka RP spotkał się 13 sierpnia 2008 r. z działaczami TPD
oraz z dziećmi przebywającymi na koloniach letnich w Integracyjnym Centrum
Opieki, Wychowania, Terapii w Serocku. W spotkaniu uczestniczyła również
Pani Krystyna Górska. wizytator Kuratorium Oświaty w Warszawie Podczas
spotkania, Prezes Zarządu Głównego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci Wiesław
Kołak poinformował o problemach związanych z działalnością TPD. Powiedział,
że Towarzystwo prowadzi szeroką działalność na rzecz dzieci, w tym
szczególnie dzieci gorszych szans, do których zaliczane są dzieci z rodzin
biednych, patologicznych, nie mających należytej opieki w domach rodzinnych,
a także niepełnosprawne i przewlekle chore. Mówił też o potrzebie rozwijania
profilaktyki wychowawczej, takiej, jaka jest prowadzona w środowiskowych
ogniskach wychowawczych TPD oraz w ramach innych form pracy z dziećmi i
rodzicami. Podkreślił znaczenie takich programów, jak pedagog rodzinny i
pedagog ulicy (streetworker) oraz innych o charakterze
profilaktyczno-resocjalizacyjnym. „Czasy się zmieniają – powiedział prezes
W. Kołak – ale sprawy opiekuńczo - wychowawcze wciąż wymagają aktywnych i
profesjonalnych działań. TPD od 90 lat prowadzi takie działania i posiada
bogate doświadczenie w tej dziedzinie, jednak brak dostatecznych funduszy
stanowi przeszkodę w rozwijaniu tych potrzebnych form pracy. Dlatego zmalała
liczba środowiskowych ognisk wychowawczych TPD, a w wielu placówkach trzeba
było ograniczyć zajęcia”.
Z kolei dyrektor Centrum
Marzena Litwinek mówiła o zajęciach socjoterapeutycznych prowadzonych dla
dzieci przebywających na koloniach w serockim Ośrodku. Wywiązała się ciekawa
dyskusja na temat, jak długo powinny trwać kolonie dla dzieci ze środowisk
ryzyka społecznego, aby uzyskać efekt terapeutyczny. W Serocku dzieci
przebywają dwa tygodnie; stwierdzono, że jest to niezbędne minimum, choć
lepiej byłoby dla dzieci, by mogły przebywać na koloniach i uczestniczyć w
zajęciach socjoterapeutycznych nieco dłużej. Na razie jednak trudności
finansowe nie pozwalają na wydłużenie turnusów.
Atrakcyjnym punktem
spotkania były występy artystyczne dzieci, które miały okazję zaprezentować
swoje uzdolnienia taneczne, teatralne, sportowe itp. O tym, jak bardzo się
podobały, świadczyły burzliwe oklaski.
Bardzo
ciekawą częścią spotkania były pytania zadawane rzecznikowi przez dzieci,
wśród nich o to, dlaczego został rzecznikiem praw dziecka, czy należy do
jakiejś partii, czy lubi podróże, jak spędza wolny czas, jakie ma
wykształcenie, kto jest dla niego autorytetem i co chce zrobić dla dzieci.
Rzecznik odpowiadał wyczerpująco na każde pytanie, powiedział m.in., że chce
dobrze rozpoznać sytuację dzieci w Polsce; martwi go, że wiele dzieci wciąż
jest głodnych, ma próchnicę, nie chodzi do przedszkola, a nawet nie ma
podręczników. Chciałby, aby te i inne problemy udało się rozwiązać. Sprawami
dzieci, jako pedagog specjalny ze specjalizacją w dziedzinie
wieloprofilowego usprawniania i resocjalizacji, zajmuje się od blisko 20
lat, ale podołanie nowym zadaniom, jakich wymaga funkcja rzecznika, będzie
wymagała dużo pracy. Dlatego nie ma i nie będzie miał wiele wolnego czasu,
choć bardzo lubiłby go spędzać z własnymi dziećmi, 5-letnią córeczką i
5-miesięcznym synkiem, a także czytać książki. Jako dziecko marzył o
dalekich podróżach i jak dorósł, udało mu się poznać Afrykę i inne ciekawe
miejsca w różnych krajach. Nie należy do żadnej partii, a jedyna, do której
chciałby należeć to Partia Uśmiechniętych Dzieci. Lubi piłkę nożną, jazdę
konną i samochodem. Na pytanie, czy młodzież jest zła, rzecznik
odpowiedział, że mamy wspaniałe dzieci i bardzo dobrą, zdolną młodzież,
potrzebne są jednak podstawowe warunki, by mogły rozwinąć swoje zdolności,
wykształcić się i w przyszłości pracować, a także sprawować ważne funkcje
dla wspólnego dobra. Jeśli chodzi o autorytety, to są nimi Jan Paweł II,
Matka Teresa z Kalkuty, ks, Jan Twardowski, Irena Sendlerowa, która w czasie
ostatniej wojny światowej uratowała 2,5 tys. dzieci od zagłady, i wiele
innych osób, które zasługują na to, żeby je podziwiać, szanować i
naśladować.
Na koniec rzecznik
zapytał dzieci, czy w Serocku im się podoba. W odpowiedzi podniósł się las
rąk oraz słychać było okrzyki: „Taaaak, tu jest fajnie!”. Zaprosił także do
odwiedzenia go w swoim biurze przy ul. Śniadeckich w Warszawie Na pożegnanie
dzieci zostały poczęstowane słodyczami. Z ich słów wynika, że spotkanie
bardzo im się podobało i długo będą o nim pamiętały.
I.M